Mam…

depresję. Całkiem ostry nawrót. Jestem nią zmęczona i czekam. Powinna minąć przy prawidłowym postępowaniu. Choć jest źle. Jestem nieustannie na granicy płaczu. Już ciężko mi to ukrywać przed dzieckiem. Zdarza się, że krzyknę. Ale walczę choć jest mi coraz trudniej. Budzę się z pierwszą myślą: „nie chce mi się żyć” i z nią zasypiam. Próbuję ją zagłuszać mówić swoje mantry: „to będzie dobry dzień, to będzie dobry dzień, to będzie do…” więcej już nie daję rady. Staram się zachowywać rytuały. Kawa, książka, odpoczynek, sen. Robić różne rzeczy bo najłatwiej byłoby zostać w łóżku ale to jakbym przystawiła sobie pistolet do głowy. Bez sensu… Wczoraj znajomy zapytał mnie dlaczego czuję się tak źle. Nie miałam siły mu odpowiedzieć. Dlaczego? Pierwsza odpowiedź to – z samotności. Z poczucia, że już nic nigdy dobrego mnie nie spotka, z tego, że nadzieja, która umiera ostania, właśnie zdycha mi gdzieś w kącie. Nie, całkiem się nie poddaję, gdzieś tam jakiś malutki procent, wynikający z rozsądku, walczy za mnie bo wie, że nie musi tak być. Że nie jedno załamanie przeszłam i wyszłam, że tym razem też się uda. Może…. to może mnie trzyma jeszcze jakoś. Nie wiem kiedy się zaczęło…. kiedy koleżanka nakrzyczała na mnie na moich imieninach?… nie wiem. Chyba w szpitalu. Kiedy nie bardzo kogoś to obeszło. Rozczuliłam się nad sobą choć to prosta operacja była. Trzy dni i do domu. A jednak – kiedy okazało się, że mogłabym tam zdechnąć….. rozsądek każe mi wykasować słowa, że nikt by się nie przejął. Wiem, że to nie prawda. Ale nikt mi tego wtedy nie okazał. Nie, to też nieprawda. Była mama. Pisał kolega. On był ze mną każdego dnia. Jedyny. Nawet nie chcę wiedzieć co by było gdyby go nie było. I poleciało w dół…. Koleżanka pyta – „wyszłaś?” Skłamałam. „Nie. Jeszcze jestem w szpitalu.” „Acha. Oj jak mnie boli głowa.” I wysyła zdjęcia syna i opowiada jak mu włosy obcięła. Kurwa. Gówno mnie to obchodzi. Mam dość ludzi. Powierzchownych relacji. Mam poczucie zniszczonego życia. Kurwa! Wiem, że to nieprawda, ale tak się czuję. I co ja mam z tym zrobić? Wiem jak wyglądam. Wiem, że jestem odrażająca. Nie, wiem, że to też bzdura. Jak każdy czasem wyglądam dobrze, czasem źle. Mam zniszczone ciało, ale są mężczyźni, którym to nie przeszkadza. Nie mam już siły polemizować sama z sobą….

Na festiwalu spotkałam faceta. Jezu, ja wciąż spotykam facetów…. bo wciąż ich wypatruję. Bo wciąż chciałabym kogoś mieć. Nie wiem czy to dobrze. Ja już nic nie wiem.

Jeden. „Dzień dobry”. Dobrze, że nie usłyszał, że odpowiedziałam mu  - cześć. Szybko się poprawiłam. Nie mogę sobie przypomnieć skąd go znam. Na pewno znam. Skoro mi się ukłonił – nie tylko z widzenia. Z pracy czy relacji prywatnych? Gdyby były prywatne – powiedziałby – cześć. I kręcę się w tych myślach i jego uważnym spojrzeniu…. I spotykam go wieczorem ponownie. Uśmiech. I jestem już kupiona. Myślę przed snem o tym niepokojącym wzroku. Fantazjuję. Jestem zszokowana, że potrafię jeszcze fantazjować. Nie pamiętam kiedy robiłam to ostatni raz. Wiem, że to czasem szkodzi, że rodzi bezsensowne nadzieje. Jednak mam tak puste życie, że ta wymyślona historia spotkań, randek, adoracji daje mi chwilę wytchnienia przed odpłynięciem w sen. Nie spotykam go już w żaden festiwalowy dzień. Oczywiście.

Drugi. Jeju, jaki młody. Trzydzieści? Jaki wysoki. Jaki ładny. Jaki nieśmiały. Patrzę mu w kark na pierwszym seansie. W przerwie mijam raz. Drugi. Uważnie na mnie patrzy i te ciemne oczy mówią, że widzi, że ja też. Takie krótkie chwile przyjemności.

Trzeci. Jeju, jaki niemłody. Pięćdziesiąt? Może być nawet więcej. Jaki… jak to powiedzieć by nie zabrzmiało głupio i obraźliwie. Czerstwy? Bez sensu. Męski. Po prostu męski. Wysoki. Włosy bardzo krótko ścięte, chyba nie ma ich już za dużo. Do tego posiwiałe. Bródka? Niebieskie oczy. Bojówki. Sportowe buty. Bluza z kapturem. Torba. Jest tak jak ja na wszystkich seansach. Z reguły siedzi wyżej niż ja. Czasem dosłownie za mną. Czasem mnie denerwuje odkręcaniem wody w czasie filmu. Gazowana. Przecież tu nie wolno wnosić picia. Nie możesz wytrzymać do końca? Za późno może poświęciłam mu uwagę. Jego poważnej minie. Nie zdążyłam się przez nią przebić. Jedno spojrzenie, drugie i już wiem, że on mnie widzi. Że nie jestem przeźroczysta. I spięta siedzę myśląc czy patrzy w ekran czy widzi jak siedzę. Głupia. Dowartościowany mężczyzna ma w dupie jak siedzisz. Poświęci ci czas w międzyczasie swoich pasji. Nie oderwie się od niej dla ciebie. Siedź sobie jak chcesz… Ostatniego dnia tylko dwa filmy. Mało czasu na zabawę oczami. Ostatni seans. Stoję blisko drzwi z budynku. Czekam na koleżankę. On z szatni bierze plecak. Boże, jaki on jest dokładnie taki jaki powinien być. Nie plecak rzecz jasna. Mężczyzna. Wychodząc jest prawie na wyciągnięcie ręki. I patrzy. Tak bardzo. Tym swoim rozwodnionym błękitem. Po przymknięciu oczu wciąż widzę to patrzenie. I gdybym mogła poszłabym za nim na ten dworzec. Zapytała – ….. ale o co?…. Powiedziała…. „Spotkasz się ze mną?”…. By usłyszeć – „Jestem zajęty”. Albo – prędzej czy później przypomnieć sobie, że nie ceni się tego co samo wskakuje w ręce. No to nie poszłam. Zostałam z idiotycznym wrażeniem, że znów mi coś przeciekło przez palce i zmarnowałam kolejną szansę. A to przecież nie ja. To on ją zmarnował.

A dziś? Dziś znów nie chce mi się żyć. Znów muszę walczyć. I będę walczyć. Bo jeszcze pamiętam, że życie jest czasem przyjemne. Bo chcę tego znów. I choć jestem kurewsko zmęczona tym smutkiem, tym bólem, to poczekam. Jeszcze trochę poczekam….

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Mam…

  1. ~dr pisze:

    Czytałem…..

  2. ~dr pisze:

    Ty u mnie też byłaś dość szybka, chociaż nie aż tak ;)
    Jakim cudem? Nie mam pojęcia. Przeznaczenie? :)

  3. ~dr pisze:

    A-ha, czyli jak komentuję to i piszę? Ciekawe….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>