szukam …

wszystkiego nt symboliki sowy, może w twoim świecie się ona gdzieś pojawia?

Tomasz: Owl Necklace[higherheart.com] owl buddhism – Szukaj w Google[google.pl] tak do konca nie pamietam ale sie pojawia troche podobna do Garudy ale nie wiem czy to to samo

Ja: dziekuję bardziej opis mnie interesuje, doczytałam i Garuda nie kojarzy się z sową, ale nie szkodzi

Tomasz: owl buddhism – Szukaj w Google[google.pl] w hindu tez napewno jest bostwo dalem obrazki bo latwiej znaleźć wg mnie World Owl Mythology – The Owl Pages[owlpages.com] tu masz krajami co w ktorym oznacza w skrocie

Ja: boskie! dziękuję! o to mi chodziło

Tomasz: prosze a do czego to?

Ja: do zajęć z emerytami :D

Tomasz: :D

Ja: dziś przez prawie godzinę dyskutowaliśmy o symbolice sowy, przesądach est, tak w zamian za komunikację interpersonalną ;) jedna babcia drugą zjechała w czwartek, ze ta się ubrała w bluzkę z sową, że ma ją zdjąć bo to śmierć to ta, w geście buntu dziś ją założyła znów, zeby mnie zapytać o zdanie :) jako wyrocznię

Tomasz: :D

Ja: to tak w skrócie ;)

Tomasz: jasne :)

Ja: zyskałam respekt ;) a poważnie, zadaniem jest nauka ich wyrażania opinii, rozmawiania w sposób, który nie rani innych. Ciężka sprawa. Dziś dopiero ta co się wściekła opowiedziala historię o chorobie córki, sowie i jej śmierci. było ciekawie ale i trudne obiecałam, że poszukam symboliki sowy, poza tymi podstawowymi, które znamy ale dla samej siebie chciałam sprawdzić

Tomasz: w buddyzmie jest czesto odwrocona logika patrzac na obrazek jak widzisz groznego demona czy jakis aspekt ‚zła’ to zwykle oznacza on siłę odstraszajacą negatywnosci lub negatywnosc w którą wchodząc zaczynasz ja okiełznywać i uzywac dla pozytywow

Ja: fajnie brzmi

Tomasz: czesto jest to ukryte dopiero w samym tekscie praktyki patrzac na obrazek bywa strasznie sam opis to czesto np. pobojowisko pełne krwi i trupow ktorymi jakies bostwo sie zywi ideą jest przyjecie wszystkich swoich najgorszych obrazow i skojarzen i scalenie tego w ‚bostwo’ czylil aspekt ‚swiety’ a nie odtrącany to taka asymilacja ciemnej strony grozne bostwa hindu np. kali z czerwonym jezorem tanczaca na kosciach ludzkich jest odbierana jako sila lamiaca wszelkie negatywnosci i zle rzeczy a zwierzeta czesto sa bostwami jakiejs emocji dzieki temu emocje wyrzuca sie z siebie za pomoca bostw jako sztuczki mnemotechnicznej ktora pomaga nad nimi zapanowac bo sie je potrafi wyszczegolnic i pracowac jako z bostwem pewnie Ci to mowilem ale jakbys tak czytala o tej sowie w buddyzmie czy hindu to warto wiedziec ze jak straszne to znaczy silne

Ja: tak jak teraz to opowiadasz to chyba nie, ciekawe to jest

Tomasz: a nie ‚złe’ ktorego nie chcemy w buddyzmie jest np. praktyka szitro czyli 100 gniewnych i lagodnych bostw wg. mnie to wlasnie emocje i sztuczka mnemotechniczna z bostwami nie pracujesz z wlasnym lekiem jakims co boli ale poznajesz ten lek przez nauke o bostwie leku, ktore jest czescia Ciebie ale nie jest zle, tylko ma jakies cechy, ktore nalezy umiejetnie uzywac stąd lęk jest tez czesto drogą do wyzwolenia i wzbudzanie w sobie i wydobywanie z siebie lęków w okreslony przez praktyke/terapie sposob jest sposobem do poznania ich i rozpuszczenia ale nie pozbycia sie ich bynajmniej, bo są one integralna czescia naszego bytu i bywaja bardzo pomocne to tak w skrocie

Ja: bardzo mi się podoba to jak to opisałes, jest to dla mnie trudne, bo to z całkiem innego świata, ale mnie to zaciekawilo. Chciałabym sobie to skopiować i przemyśleć

Tomasz: Jung to zdaje sie tlumaczyl wydaje mi sie, ze nastala na to moda, ale to tak w moich kregach

Ja: już Ci to chyba kiedyś mówiłam, że to zdaje mi się jakieś bliskie temu co sądzę o emocjach, bez tej oprawy mistycznej i dlatego to mnie ciekawi i z drugiej strony mam skłonności do przekładania tego na swój jezyk

Tomasz: 5.Karmienie Swoich Demonów™[taramandalapoland.wordpress.com] taka tajemna praktyka czie tak w skrocie i po europejsku masz w tym linku

Ja: dziekuję Tomasz: sedno praktyki w „KARMIENIE DEMONÓW W PIĘCIU KROKACH” gdzies tam tez wytlumaczenie pewnie znam troche ksiazke choc mam ja po angielsku na polski jeszcze nie bylo duzo praktyk z tego zakresu jest z ciałem bo w ciele emocje sie ‚napinają’ i naprawde swietnie to działa i to bez teorii, a samo uczenie sie poczucia wlasnego ciala

Ja: jakbys czytal mi w myslach :)

Tomasz: liznąłem to kiedys jak poszedlem na tybetanska joge i tam praca z cialem przezycie zmieniajace naprawde kiedys bylo to mega tajne i w ogole, a teraz z religii przed buddyjskiej bon publikuja w sposob strawny dla klienta zachodniego i to na youtube nie ogladalem wszystkiego, ale jak luknalem kiedys to mniie ciarki przeszly bo kiedys naprawde sie na koniec swiata jezdzilo zeby ktos cos szepnął na ten temat a teraz goscie lecą lajtowo wprawdzie ale sens jest widoczny jak dla mnie tyle ze czasu teraz na to nie mam :D :D :D

Ja: :)

Tomasz: to 5 krokow z linku to tez przepis pracy z ludzmi ‚opetanymi’

Ja: o mamo

Tomasz: jak przesledzisz te tajemne egzorcyzmy to zobaczysz pewien schemat tzn. wzbudzenie emocji ‚demona’ zlokalizowanie i tu cholernie wazne ‚nazwanie’ stąd tak popularne bostwa wyrazajace emocje by z nimi pracowac i wtedy sie pracuje z tą emocja ‚bostwem’ wersja katolicka – wyganiamy go krzyzami woda swiecona itd. co pomaga na chwile wersja wschodnia – scalamy z sobą bo to czesc nas dzieki czemu zaczynamy ja widzec w swiadoomosci i mozna z nia roznymi technikami pracowac

Ja: precz z katolicyzmem ;)

Tomasz: i zalapac skad sie pojawila i czym jest to co wyparlismy tak mocno ze stalo sie demonem atakujacym z zewnatrz wiesz, tez potrzebne zeby zlapac kontakt z klientem :) i dac mu prochy o ile go nie wykonczymy

Ja: hahah :)

Tomasz: czesto to nieestety wzbudza i wzmacnia lek i tego demona no i koles musi byc wierzacy w ksiezy zeby oni byli dla niego autorytetem ktory moze demona wygonic choc na chwile jedyne co mnie w tym do dzisiaj dziwi, ze chyba wiekszosc egzorcystow widząc ten schemat nie widzi to i w tego diabla wyganianie serio wierzy

Ja: myślę, że jest tyle nieracjonalnych rzeczy w KK, że ten jeden więcej czy mniej mnie nie dziwi

Tomasz: ale zawsze jakies rozwiazanie zagadki jest i wydaje mi sie, ze to dlatego, ze Ci ludzie sami cos wyparli i czuja tego demona i jest to dla nich ‚terapią’ zeby go przez wyganianie z innych na chwile z siebie wygonic i zepchnac jeszcze dalej

Ja: myślę, że ludzie w wielkiej ilości żyją w zaprzeczeniu różnych rzeczy, które są w nich

Tomasz: sprzecznosci są calością :) stąd raz sie przeskakuje do jednej raz do drugiej, bo bardziej zadza emocje jednak ktore tez maja czesto banalne źródło ale silne a potem prawem  konsekwencji i domina leci sie dalej

Ja: trudne…..

Tomasz: ostatnio tak tego kumpla analizowalem tego od dziecka i grzebania w smieciach i zaczynam bezblednie przewidywac jego ruchy i troche rzeczy zrozumialem dlaczego tak robil a nie inaczej czy to prawidlowy do konca algorytm to nie wiem, ale dziala w tym info ktore mam tyle ze wychodzi mi ze aby mu ten schemat zmienic trzeba by go czyms ogluszyc tak zeby zgłupiał i poszedł w inny tor i inne sytuacje ktorych nie ma opanowanych

Ja: duża odpowiedzialnośc i ryzyko czasem kiedy mi o takich rzeczach opowiadasz, gdy muszę je translatować, zastanawiam się czy mnie też tak czytasz

Tomasz: bardziej czuje niz czytam nie przelozylem Cie w teorie

Ja: co znaczy – czuję?

Tomasz: hm.. masz jakis klimat ktory mam wrazenie ze jakos odbieram i jest dla mnie spojny

Ja: już kiedyś nad tym czytaniem się zastanawiałam i mam jakis lęk przed tym

Tomasz: bo?

Ja: już teraz czuję ten niepokój, nawet o tym mówiąc ogródkami odpowiadając na to proste pytanie boję się chyba odslonięcia i nawet przyznanie się do tego jest trudne

Tomasz: to masz demona do pracy na 5 krokow ;)

Ja: myślę, że nie jednegp ;) żeby się po tym nie okazało, że odejdę ;) podejmiesz takie ryzyko? ;)

Tomasz: heh jezeli bedziesz dzieki temu szczesliwsza to tak :)

Ja: jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie usłyszałam :)

Tomasz: bo czasami a naweet czesto meczy mnie ze swoimi schizami Cie i innych unieszczesliwiam i wykorzystuje a w glebi na tyle jestem dla mnie droga ze cieszyloby mnie bardziej gdybys sie odnalazla beze mnie niz meczyla ze mną

Ja: trochę mnie unieszczęśliwiasz ;) ale nie czuję się wykorzystywana ;) to już oswoiłam w relacji z Tobą, już dawno zrozumiałam, że nie ja stawiam tu warunki. ale wierzę w zyski i straty – i w to, że w kazdej relacji jest granica strat, poza którą nie da się już dalej wchodzić jestem z Tobą bo tego CHCĘ. Tego jestem pewna.

Tomasz: to fajnie

Ja: kiedyś, jak się dostarcznie mocno upiję, powiem Ci, jak to było na początku ;)

Tomasz: :) chcialbym wiedziec :)

Ja: dlaczego? :)

Tomasz: ciekawosc

Ja:  :)

Tomasz: :)

Ja: dobrze :*

Tomasz: :) jak tak mysle i patrze to jest w tym cos zabawnego z cyklu dziwnego niekonsekwencyjnie

Ja: to dopiero chińszczyzna :D proszę o przetłumaczenie :)

Tomasz: tyle ze byloby wtedy troche wulgarnie i chamsko szczerze zeby pokazac o co chodzi

Ja: nie wiem w czym ma być to coś zabawnego ale to znaczy, że znów chodzi o mój tyłek?

Tomasz: No

Ja: absolutnie nie wiem jakim cudem doszliśmy znów do tego :)

Tomasz: sedno jak widac :D

Ja: nie uwierzę (ale może naprawdę jestem naiwna), że całą tę rozmowę można podsumować, że gdybym straciła tyłek to byś zniknął ;)

Tomasz: No :D

Ja: no to mnie teraz zabiłeś i wcale mi nie do śmiechu :)

Tomasz: :D

Ja: :(

Tomasz: ale chodzilo mi o to, ze chyba bardziej intymnie byc nie moglo, nawet ‚wulgarnie ‚ intymnie a Ty mi ze sie musisz upic zeby cos mi powiedziec zrobisz wszystko co chce/chcialem cielesnie ale nie wszystko powiesz

Ja: hah :) TO jest to, co chciałeś mi powiedzieć??

Tomasz: Uhm tylko bardziej obraziscie ale zlagodzilem forme

Ja: tak, masz świętą rację :) to naprawdę komiczne, paranoiczne i w ogóle irracjonalne :) jestem gotowa dać Ci się zerżnąć ale nie koniecznie powiedzieć co mam w głowie ;)

Tomasz: no :)

Ja: ja wiem czemu tak mam :) ale….. nie mogę Ci tego powiedzieć ;) ;)

Tomasz: obawiam sie ze nawet jesli potrafie to nazwac to mozemy sie w definicji i rozumieniu znaczenia slow roznic :)

Ja: nazwać, dlaczego ja tak mam?

Tomasz: generalnie w opisie slownym emocji

Ja: Spróbuj

Tomasz: nie widze tego klarownie zeby wklepac tekstowo

Ja: bo ja nie jestem klarowna ;) no chyba, że dla mojego psychologa ;) ten by wszystko wyciągnął ;)

Tomasz: :)

Ja: no i widzisz, jak się poważnie zrobiło to to obśmiałam ;) bo nie daj boże byś jednak coś tam mi wszedł i wyciągnął na wierzch ;)

Tomasz: No

Ja: bezbronność, tego się boję to tak jak z twoim dotykiem, tak mi sie skojarzyło nie boję się jej w fizyczności, wręcz odwrotnie ale w głowie, tak

Tomasz: ale wiesz ze bardziej bezbronna jestes bo sie jej boisz 1

Ja: lęk blokuje więc pewnie tak

Tomasz: ciekawe jak by wyszlo gdybys zrobila ta praktyke ze mna i demonem ze mna zwiazanym https://taramandalapoland.files.wordpress.com/2014/03/5-krokow_z_partnerem.pdf to z tych 5 krokow

Ja: nie bałbyś się?

Tomasz: Nie

Ja: odkąd pamietam, wyrzucam z życia sprawy o których mi opowiadasz od dawna. I wiem jedno, jeśli kiedykolwiek przekroczę tę granicę to tylko z tobą. Chyba….

Tomasz: hm… wydawalo mi sie ze po wlozeniu Ci penisa w tylek (znowu o nim) juz intymniej nie bedzie a tu sie problem zeby zajrzec do glowy

Ja: bo paradoksalnie ciało nie jest najbardziej intymną częścią osoby a o tyłku i penisie to ci kiedyś coś powiem, albo i nie , w zależności od okoliczności :P

Tomasz: Dawaj przeciez to lajcik w porownaniu do glowy

Ja: hahah :D maupo :)

Tomasz: to podobalo sie czy nie? :D

Ja: aaaaa to nie o to chodzi  :D i tak, wszystko co robiliśmy w łózku mi się podobało :)

Tomasz: to o co? :)

Ja: daj mi trochę tajemnicy zachować ;) na kiedyś ;)

Tomasz: :P to ide spac

Ja: haha :) i tak się dziwię że tak długo ze mną siedziałeś ;)

Tomasz: no ;) wczesnie teraz chodze spac

Ja: ja staram się chodzić do 24, dziś wyjątkowo, ale ciężko było tak przerwać w środku ;) ale w tygodniu wcześniej bo ciało ma swoje prawa

Tomasz: No to w sen Lecimy

Ja: wyeksplaottowowoałes mnie (kurwa, o tej porze, takie sobie słowo wybrałam….) dobranoc :*

Tomasz: :*

Ja: brak mi twojej brody :)

Opublikowano dla dorosłych | 1 komentarz

Bylem…

na basenie i mam lenia :)
—-
nic nie mów, obiecywałam sobie, ze pójdę dziś na basen ale……. mam lenia
—-
Przydalby sie Twoj tyleczek dobpobudzenia )
—-
:)
—-
Teskni mi sie juz :)
—-
to dobrze :)
—-
Jakos tak stresu przy Tobie nie mam
—-
To jak komplement
lubię ten twój spokój
—-
Bo zwykle to mnie jednak rzadkie czy rzadkie kontakty stresowaly i prawde mowiac nie pchalem sie wbto bo mi to niewielka przyjemnosc sprawialo
Jakos musze sie do kovos przyzwyczaic dluzej zeby mi fajnie bylo
—-
znamy się jakoś już kilka lat, choć wiem, że pisanie to jednak nie kontakt na żywo
—-
Pewnie nie to samo ale wiezi chyba tak samo mocne
—-
może podświadomie uwierzyłeś, że naprawdę Cię lubię
tak myślę, że tak
—-
Naprawde cenie sobie to ze tak dlugo jakos jestes
Bo powykruszaly mi sie takie relacje
—-
zawsze uważałam, że przecież jeśli jest tam drugi człowiek to emocje przecież są prawdziwe, nawet jeśli nie można się dotknąć
naprawdę mi zależy na Tobie
coś się przez te lata stało
—-
Moze to czas
—-
czas na pewno
tylko w jakim sensie
—-
Narastaja emocje na siebie i rodzi sie twor uczuciowy podsycany poczuciem bezpieczenstwa ;)
—-
tak, to tak
podoba mi się jak jest teraz
nie, żeby wcześniej było źle
—-
Mi tez
—-
z każdego spotkania mam coś co zostaje w głowie, co pielęgnuję
—-
I strasznie fajnie w ciele sie to jakos odciska
A z tego co?
—-
z tego?……
kilka rzeczy…..
fizyczność na pewno, wyjątkowo dobrze pamiętam zbliżenia….. i twoją fizyczność
ale i rozmowy przy stole mam w głowie
i przyjemność z dotyku twoich stóp, dawania i brania
oj, nie mogę Ci wszystkiego powiedzieć ;)
—-
Powiem Ci ze ten masaz stop tobjedna z przyjemniejszych rzeczy jakie w zyciu doswiadczylem :)
—-
wow
dużo mnie kosztuje panowanie nad sobą
—-
To nie panuj
—-
nie dziwię się, tylko tego mogłam się spodziewać.
Pamiętasz jak się poznawaliśmy, jakie były początki?
Jak robiłam Ci sceny? Płakałam? Wyklinałam?
Przetrwałeś to wszystko.
A ja się zmieniłam i już nie robię scen i panuję nad sobą.
Moje niepanowanie jest tylko w powiedzeniu – nie chcę, żeby odstępy były dwuletnie. Reszta zależy od Ciebie.
Myślę, że nie ma co liczyć na kolejny ślub Bartka :)
—-
Hehe
Mi tez sie czekac nie chce az sie chlopak znowu chajtnie :)
—-
Powiedziałeś mi kiedyś, że jeśli ta relacja będzie dla mnie za trudna, za dużo mnie będzie kosztować to zrozumiesz, jeśli z niej zrezygnuję. Jest dla mnie trudna. Nigdy tego nie ukrywałam. Nie mam tyle spokoju co Ty. Ale pracuję nad tym i odnoszę sukcesy
i ważny jest dla mnie Twój feedback
dzięki
—-
No bylo burzliwie kiedys i jeszcze pewnie byc moze ale jakos sie to po kosciach rozchodzi :)
—-
myślę, że to też daje coś, nie wiem…. energię?
a Tobie co zostało? :)
aaaa, jakim cudem te burze przetrwałes?? pytam serio :)
—-
Hmmm nie wiem. Pewnie myslalem o Twoim tylku :D
I jakos przetrwalem :D
—-
ręce opadają :)
—-
Mysle ze jestem bardzo prosty w obsludze jednak
—-
myślę, że normalnie, tak jak większość z nas, tylko z reguły nikt się do tego prostego kawałka nie przyznaje
Ty mnie po prostu oswoiłeś :)
—-
:) moze
Siebie troche tez
—-
jak?
—-
Ale moze cos w hormonach czy fizycznosci a potem do tego dorabiamy ideologie 13:53
Siebie bo mam luz przy Tobie i sie jakos tam otwieram
I potrafie odbierac przyjemnosc jakos pelniej
—-
jakoś nie zdaje mi się, że to kwestia fizjologii
wiesz, że zacząłeś też ją dawać?
—-
Nie mialem takiego zamiaru :)))
Ale milo
—-
wredota :)
już w Bieszczadach to zrobiłeś
myślałam, że jesteś tego świadomy
—-
Bylem choc jest tez cos magicznego i silnego gdy mnie piescisz bez wlasnej fizycznej ptzyjemnosci czy fizycznego zwrotu
—-
nie chcę szukać na to wytłumaczenia i nie chcę się nigdy nikomu usprawiedliwiać a mam poczucie, że Tobie nie muszę, to mnie właśnie przyciąga.
Dla mnie to też magia, że dając Ci odczuwam to tak silnie.
i to jest dla mnie piękne
—-
:)
—-
wiesz, to nie jest takie oczywiste, takie proste, znaleźć kogoś kto jest w stanie dopasować się tak
—-
Uhm
U koncu swietnosci libido jak dla mnie :)
—-
strasznie intymnie się zrobiło
i przestań to podkreślać, bo mnie zniechęcisz ;)
—-
:)
—-
wiesz, libido się oczywiście trochę zmienia z wiekiem, ale to mit że umiera całkiem…
—-
Przy Tobie mi na pewno wzrasta :)
—-
i tylko to mnie interesuje
a jak już nie będę potrafiła Cię uruchomić, będę Ci masować haluksy :)
—-
:)

dziękuję Ci za tę rozmowę, dużo mi dała

Opublikowano dla dorosłych | 1 komentarz

Ktoś…

ostatnio rozmawiał ze mną o tym ile osób czyta moje wpisy. Myślę, że tylko on. I tyle. No dobra, pewnie czasem ktoś z rzadka się tu zagubi. Jednak to już nie są czasy, kiedy czytały dziesiątki osób dziennie. Minęło ponad 12 lat od chwili gdy założyłam tę stronę. I nadal służy jednemu, podstawowemu celowi. Ma dawać mi wytchnienie, pomagać w odreagowaniu codzienności, uporządkować to co w głowie i emocjach. Pozwolić wypuścić demony. Zarchiwizować to co się dzieje, słowa, które spadają na mnie i gubią się w codzienności. Zmienia się tu tak, jak zmieniam się ja. Mniej pruderyjna, wyuzdana, nieśmiała i zagubiona równocześnie. Szczęśliwa sobą? To wciąż nie pornografia, choć w głowie taki burdel, że firanki płoną. Nic nie robię drugi dzień. Płaczę w środku bezgłośnie z frustracji z powodu przeciekającego przez palce czasu. Płaczę na zewnątrz kiedy pisze do mnie i znów otwiera wszystkie moje emocje. Chciałabym krzyczeć „Kochaj mnie!” ale wiem, że tego nie zrobię, bo sensu najmniejszego to nie ma.  Wychodzę do toalety, widzę brudną koszulkę, obwisłe piersi i zmarszczki. Myślę – to koniec – już nic dobrego cię nie spotka. Odgarniam nogą brudne pranie na podłodze. Kanapa, zaszywam się znów, uciekam. Nic nie robię. „Nie pisz do mnie!”, chciałabym krzyczeć. Ale jak skoro sączysz mi w oczy słowa o moim miejscu w twoim życiu. Nie jest to czego bym dla siebie chciała ale nie mam nic innego. Jestem po to by tobie dawać przyjemność.

Opublikowano Bez kategorii | 3 komentarzy

jestem

trzeźwa ;) ale – dziś znalazłam taki wpis gdzieś (cyt fragment) – „Czy szczęście to to, gdy patrzysz na nią z góry i widzisz ile zaangażowania ona wkłada w zajmowanie się Tobą, z jakim to robi przejęciem?” Powiedz, co ja Ci daję?…. czy coś Ci daję?…. czy przez te lata miałam jakikolwiek wpływ na to jak Ci jest, jaki teraz jesteś?…..wiem, to nie jest pytanie na rano, wiem…… pobudka o 4 działa chyba jak alkohol…..

hm… duzo spokoju rozkosznego przez ‚wyzycie sie’
pewnie dosamcowanie
na pewno pobudzasz mnie i soki znowu zaczynaja krazyc a normalnie juz troche ustają
Poczucie spełnienia
I świadomość że jest któż z kim mogę być blisko i komu na mnie zależy
to tak z rannego skaningu emocji
a jak to z Twojej strony widac?

—–

Pytasz o moją ocenę tego co napisałeś? czy rewanż?

—-

Rewanz

Po przemysleniu to co napisalem duzego sensu nie ma bo dla samego seksu nie chcialoby mi sie jechac 

—–

miałam w pierwszym odruchu trochę dziwnych odczuć związanych z tym co napisałeś ale po pierwsze nigdy nie ukrywaliśmy, że fizycznie coś się takiego silnego między nami dzieje a po drugie – zadałam sobie pytanie – czy ty cwaniaro sama byś była w stanie odpowiedzieć na to pytanie? Takie to proste, łatwe? Myślę, że (jak to u bab bywa) chciałam czegoś konkretnego od Ciebie a przecież nie powiem wprost, więc się zapytam opłotkami (nieświadomie oczywiście)…ale to trzeba czasu, żeby siebie poznać i umieć się przed samym sobą do pewnych rzeczy przyznać. Rewanż? Zakotwiczenie. Dajesz mi jakieś zakotwiczenie. Przynależność. Zmieniam się i pewnie część tej zmiany jest zasługą relacji z Tobą. (Nawet nie próbuję oceniać czy to dobrze czy źle). Dobrze mi z myślą, że mnie lubisz i jesteś nawet jak wszystko dookoła się zmienia. I cieszę się, że mogę przybierać tę rolę w łóżku. Że mogę się w tym czuć bezpiecznie. Mieć zaufanie.

—–

Ciekawe na ile potrafimy siebie prawidłowo zdiagnozować :)

—–

W jakim sensie zdiagnozować? :)

—-

Powod tego co robimy i czujemy

—-

pytanie czy siebie czyli siebie samego czy tego drugiego

—-

Siebie samego powszedniego 

—-

zastanawiam się czy to jest konieczne. Ja za siebie mogę powiedzieć, że coś tam rozumiem, zdaje mi się, że wiem skąd się coś u mnie bierze, ale co innego – wcale. I nie wiem czy to cokolwiek zmienia 

A Ty? dlaczego to robisz i czujesz?

—-

Pewnie taki jestem 

—-

i to dla mnie jest wystarczający argument, po co doszukiwać się powodów….

lubię Cię takiego jaki jesteś

ale to przecież wiesz

—-

:)

—–

:)

mam do Ciebie słabość i to też wiesz 

dobra, chyba musimy pogadać o odkurzaczach, autach czy silikonowych formach do lodu, bo znów mi się śniłeś i mam wrażenie, że za dużo Ciebie ostatnio.

Nie żebyś mi przeszkadzał, ale … 

Opublikowano dla dorosłych | 3 komentarzy

On…

heh do mnie też napisał, ze super ta miodowa i ze obczaił, ze to czujnij temp w samochodzie wysiadł, zamowil nowy i umowil sie na robote za 80zl wiec mu to taniutko przejdzie  napisal jeszcze ze jestem skromnym czlowiekiem o wielu talentach  czy jakos tak, po czym zalapalem ze alkoholu troche wypił  

- hahahah  o której Ci takie cudne komplementy napisał?

- O 1.44 

- powiem Ci tak – pewnie był wstawiony ale to co powiedział, to jak dla mnie genialnie prawdziwe

- Heh. Rozbawil mnie i pierwsze co mi przyszlo do glowy to ze byl wstawiony

- może był a może nie za bardzo  ale zgadzam sie z jego opinią 

- I wedle tego co gadalismy to milo ze o mnie wtedy pomyslal )

- już zapomniałam co gadaliśmy 

- Ze jak sie po pijaku dzwoni albo pisze to sie lubi

- aaaaaa   cholera, nigdy nie pisalam Ci sms po pijaku 

- Nooo

- ale myślę, że nie byłbyś zadowolony 

- Na gg mozesz pisac 

- wiem  wiem  droczę się

- ale jako, że jestem trzeźwa, nic Ci nie napiszę, za to Ty możesz napisać mi coś miłego. Pozwalam 

- Ty suko „”

- ręce mi opadły  to lubię tylko jak jesteś nade mną  blisko ucha 

- Tam wlasnie jestem

- mrrr mmmmmmmmmm

- o 4 wstaję, więc pozwolisz, że się odmelduję zabierając Cię pod powieki do łóżka  na dobranoc piosenka (tekst przypadkowy, żeby nie było wątpliwości)   https://www.youtube.com/watch?v=GBw-RCKTuWM&feature=youtu.be

-  

Opublikowano dla dorosłych | Skomentuj

Powiem…

Ci, że to był koszmarny dzień. Myślałam, że pojadę na energii ze spotkania dłużej a rzeczywistość jebnęła mnie w łeb. Ale ten park w nocy, kiedy czekałam na koncert. Sam koncert (czołówka życiowa) pomogły mi trochę odzyskać stracone.

Nie wiem za cholerę czemu Ci to mówię.

 

hm… bo mnie lubisz :)

 

Skurwysynek ;)

:*

Łażąc po tym parku znalazłam w słuchawkach płytę. Wbiła mnie w ziemię.

I tak. Lubię Cię.

 

:D

A jaka płyta?

 

Jazzombie.

Acha i jeszcze jedno.

Lubię Cię.

Nie spierdol tego.

:)

 

:D

 

14729278_1329166397095786_633921216842603601_n

Opublikowano Bez kategorii | 5 komentarzy

Liście…

przykrywały drogę. Były rude, żółte, jesienne. Miło szemrały pod stopami. Szłam wsłuchując się w ich dźwięk. Minął mnie jakiś samochód jadący z naprzeciwka, omijając wcześniej zająca. Zająca, który miał krągłą i zbitą budowę domowego królika. I sierść długą i prostą. Kicał wśród liści, jakby czegoś szukał. Zafascynowana jego cytrynową barwą mijałam go wpatrzona w żółć przechodzącą w pomarańcz by po chwili zorientować się, że jego kolor to nic innego jak barwa liści odbita w futrze. Zauroczona wróciłam by popatrzeć na niego jeszcze chwilę… wskoczył na drzewo… nie to nie on, to szary, sprytny wilk. Wskoczył na najniższą gałąź. Stałam i patrzyłam. Nie bałam się. Podszedł do niego mały, szary kotek. Wilk zgruchotał mu kark jednym ruchem szczęk. Krew spłynęła po szarej sierści, kiedy zaczął go zjadać. Lekkie ukłucie żalu ale nic ponadto. Taka kolej rzeczy. Wilki zjadają bezbronne zwierzęta, muszą jeść by żyć. Patrzyłam ze spokojem. Z lewej podszedł drugi kotek. Rudy. Szczęki. Dźwięk zgniatanych kości. Spokój. Drzewo? Nie, to nie drzewo, to balkon rozpadającego się domu w Bieszczadach. Wszędzie ten rudy kolor jesiennych liści. Wilk zjada koty. Spomiędzy kotów, z obrzeża balkonu bez balustrady opada ręka w kraciastej koszuli. Wiem, że to kobieta. Lęk. Zajada ją. Już zaczął. Co mam robić? Stoję jak zahipnotyzowana i lęk walczy z fascynacją i chęcią zostawienia tego tak jak jest. Poczucie winy. Poczucie powinności. Nerwowo próbuję wystukać nr telefonu na pogotowie? Na policję? Gdzie się dzwoni w takiej chwili? Nie pamiętam gdzie. Nie pamiętam żadnego z numerów. Telefon drży, palce nie trafiają w klawiaturę. Nie mam wyjścia, muszę wejść do tego domu. Na pierwsze piętro. Pomóc. Jak? Czy mogę cokolwiek? Nie myślę o tym. Po prostu to jedyne co mogę, co potrafię. Farba odłazi od ścian płatami. Zniszczone podłogi. Wejdę po schodach. Stoję tyłem do schodów. Warkot. Wilczy. Groźny. Ostrzegawczy. Zza moich pleców. Mówi – odejdź, to mój świat, ja tu rządzę. Bój się. Boję się. Odchodzę. I znów próbuję w środku lasu, przed rozwalająca się ruderą wykręcić numer. Nic z tego, to samo. Niemoc. Kątem oka dostrzegam auta podjeżdżające do domu kawałek dalej. Karetka. Jak z lat osiemdziesiątych. Chuda, niska. Podbiegam do kierowcy – musi mi pan pomóc. Tam jest kobieta. Wilk ją zjada. Proszę. Pan próbuje wejść do domu – z takim samym efektem jak ja. Próbuje gdzieś dzwonić, bez efektu. W końcu pokazuje na plakietkę na ścianie. Białe napisy na czerwonym. Nadleśnictwo. Mężczyzna z mściwą satysfakcją stwierdza – to ich dom. Wiele razy im mówiłem, że to niebezpieczne miejsce, że trzeba zadbać o tę ruderę. I stało się. Odchodzi. Zostaję sama z wilkiem na balkonie i krwawymi kawałkami kobiety.

Budzę się.

Opowiadam Ci. Nie chcę cię martwić – słyszę. Szaman mówił, że jestem likaonem, wilkołakiem. Mówisz poważnie. Nie jestem zdziwiona. Tak jak kotem. To dla mnie było od początku oczywiste, że to ty. Jesteś wilkiem a ja pokarmem, który cieszy się, że będzie zjedzony.

wolf-440992_1280

Opublikowano dla dorosłych | Skomentuj

Warszawa

- masz chwilkę?

- Tak
- Pamietasz jak byłam pierwszy raz w Rz, napisałeś wtedy coś do mnie na gg, a ja się zawstydziłam – powiedziałeś – przestań – byliśmy właśnie najbliżej fizycznie jak można być. Ale mimo wszystko niezręcznie mi to pisać, ale myślę, że to jest uczciwe. Pierwotnie chciałam poczekać do wieczora, bo chcę jeszcze spróbować złapać lekarza dziś w szpitalu, ale postanowiłam jednak napisać już, bo nie wiem czy będziesz dostępny. Nie mam pojęcia czy lekarz wyrazi zgodę na penetrację. A nawet jeśli to oleję co jest możliwe, to może się zdarzyć, że nie przestanę do jutra krwawić. Nie mogę Ci więc zagwarantować tego, że będę mogła Ci na to pozwolić. Chcę być ok, wiec chcę, zebyś był tego świadom. I jeśli to jest problem, żebyś jeszcze zdązył podjąć decyzję czy chcesz zrezygnować z przyjazdu.
- Luzik 
Jest tyle rodzajow zaspokajania zamiast penetracji ze damy rade
Nawet mentalnie 
- A co dopiero jak cialo dostepne
- chyba mnie ta sytuacja trochę przerosła po prostu
jakoś myślałam, że jestem nieśmiertelna 
- Spoko
Nikt nie jest chyba 
- no popatrz  a mnie to chyba zaskoczyło 
- Ja tez troche luzuje i juz tak sie nie spinam bo widze ze organizm juz zwalnia
- oj to ja już to jakiś czas temu zauwazyłam ale to takie wszystko w normie, w sensie adekwatnie do wieku, ale choroby to już inna bajka. A nieważne, od gadania nie zniknie.
- Luzik. Na spacer pojdziemy do kina i sie nagadamy troche 
- wiesz, niezależnie od wszystkiego, ale chciałam i tak Cię zapytać, czy jakby nie padało, miałbyś ochotę zajrzeć na cmentarz żydowski? Jeżdżę do tej wawy a nigdy nie byłam
- Jasne
Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Ewa…

nie kumam. Może faktycznie to te hormony. Plus mała ilość snu. Bo widzę u siebie różne symptomy. A może po prostu to kwestia elementarnych braków. Jadę do tej wawy. Tam będą głównie same baby. Oki. Większość słabo znam. Z jedną się kiedyś przyjaźniłam. Ale ja miewałam epizody depresji. Ona chyba też. I nagle się rozluźniło. Miewałam żal, że miała czas polecieć na koniec świata na urlop ale mnie nigdy nie odwiedziła. Bez sensu z moje strony, prawda? Bywam zazdrosna. Staram się nie być zazdrosna o Ciebie heheheh. No i teraz tak na zamkniętym forum gadamy o tym zlocie i myślę sobie, że głupia jestem, po co mi ten wyjazd, kto mnie tam chce tak naprawdę? Dostaję lęków społecznych. Myślę sobie, pewnie będziesz najgrubsza. Pocieszam się, że może choć nie najbrzydsza. I przypominam sobie jak razem z nią miałyśmy kłopoty randkowe, związkowe, po naszych cudownych rozwodach. I że nie wiem co u niej w tej kwestii. I nagle ktoś rzucił o tym, że ma zabrać swojego faceta. I nagle jestem zazdrosna o to że ona ma a ja nie…… a ona taka zatwardziała była….. jakaś tam miłość była wielka i potem nic. I przecież to głupie oczekiwać, że będzie sama. A ja jestem sama…..se ponarzekałam….. jezu jak mi smutno……

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Złoszczę…

się na mojego internetowego kolegę, kiedy odzywając się z rzadka, adoruje moje krągłości przeplatając to narzekaniem na pieski los samotnego, żonatego faceta… Tak, o Tobie mówię… Ale nie chciałabym, żebyś przestał się odzywać. Złoszczenie jest opatrzone dozą zrozumienia i rezygnacji. Tak już masz. Inaczej nie umiesz. Wiem, że pod tym jest fajny facet, który o tym zapomniał. O tym, że jest czymś więcej niż utyskiwaniem i rezygnacją. Ale ja nie potrafię nic wydobyć. I chyba nawet nie chcę. Nie mam siły na bycie ratowaczem dla kolejnego faceta, który odbity ode mnie, jak od trampoliny, ułoży sobie życie beze mnie. Nie, nie przestanę szukać. Próbować. Parzyć się. (Dwuznaczność niezamierzona).

Walczę z własną walką o schudnięcie. Wpycham do ust garść kolorowych chrupek. Bo nie będzie mi nikt zabraniał. Bo dla żadnego faceta nie będę chudła. Bo mam to w dupie. Ale jestem jednak dumna, że ostatnim aktem woli nie kupiłam tarty śmiejącej się do mnie ze sklepowej gablotki pełnej rozkoszy. Zrekompensuję to sobie mieszając preparowany ryż z miodem. Bo co ja mam z życia? Seks? Sporadycznie, nieregularnie, niestabilnie (tak, wiem, Ty go nie masz wcale, choć powinieneś mieć). Z lękiem przed chorobą, ciążą, uszczerbkiem na psychice (zamienisz się?). Nie narzekam. Stwierdzam fakt. Używki? Alkohol. I to z rzadka. Choć w domu na sporą libację zapasy poczynione. Ona nie nadchodzi i słabe są na nią widoki (zapomniałaś! miałaś kupić pół litra ojcu kolegi za możliwość przechowywania mebli, które kupiłaś na użytek własnej działalności, która nie nadchodzi…). Ja naprawdę nie narzekam. Stać mnie na drinka w knajpie. Na kolację. Kino. I choć od tego miesiąca wypłata będzie chudsza, nie boję się o najbliższe dziewięć miesięcy. Uciekasz od tematu…

Temat. Samotność. Nieprzynależenie do nikogo. Do dziecka co najwyżej i to też niezbyt stabilnie. Prawie się wyprowadziła tydzień temu. A w dupie! Narzekanie? A po co to komu? Miało być znów o facetach. Ok. Przynajmniej na podłodze mogą leżeć spodnie, które zdjęłam wczoraj wieczorem. Razem z majtkami. A co. I nikt nie każe mi tego posprzątać. Celowo będę chodziła wokół nich cały dzień. No, może do obiadu. A obiad zrobię kiedy mi się będzie chciało.

Nie o tym miało być. Jak w życiu….

Opublikowano dla dorosłych | Skomentuj